Okazuje się, że faktycznie można mijać się przez lata, przechodzić obok siebie, stać, korzystać z tej samej ławki zmieniając buty w szkole i nie zauważyć kogoś. Patrzeć, ale nic nie widzieć, nie zapamiętać. W zupełnie innym miejscu, w innej sytuacji natomiast można spojrzec i mieć to "Bum!", gdzieś tam w głowie. Może jednak istnieje coś takiego jak własciwy czas i miejsce - niezależnie od ludzi, od tego ile razy się widzieli, rozmawiali... Może romantyczna miłość to nie musi być ta od pierwszego wejrzenia.
Jednak jeśli się już kogoś dostrzeże, tym razem zapmięta i uda się nawiązac na tyle silny kontakt, by pomimo rywalizacji pozostac w świetnych stosunkach - to może to będzie coś dobrego.
Po za tym moi mili, moi drodzy: Już za tydzien matura! :)
Czy teraz, gdy będe wolnym człowiekiem odnajdę miłość? Przestanę gonić za samą ideą kochania i wyrwę się z destrukcyjnych uczuć? Kto wie, kto wie... Wszystko okaże się w następnym odcinku życia. Scenarzysto... Bądź w końcu łaskawy!
poniedziałek, 26 kwietnia 2010
niedziela, 18 kwietnia 2010
Ah, ah, ah
Zaczyna się jakoś układać. W końcu! Randkuje, cieszę się z tego, że
w końcu może będę z kimś pewniejszym niż zawsze.
Ah i przekonuję się komu tak na prawdę na mnie zależy. Okazuje się, że dwie z trzech potrafią być przyjaciółkami, bez względu na przeszłość... ale ta trzecia, która zawsze była najwazniejsza...Chyba jednak ma mnie juz totalnie gdzieś. *Bum* witamy w brutalnym świecie.

Nic tylko krzyczeć. Jutro chcę krzyczeć ze szczęścia!
w końcu może będę z kimś pewniejszym niż zawsze.
Ah i przekonuję się komu tak na prawdę na mnie zależy. Okazuje się, że dwie z trzech potrafią być przyjaciółkami, bez względu na przeszłość... ale ta trzecia, która zawsze była najwazniejsza...Chyba jednak ma mnie juz totalnie gdzieś. *Bum* witamy w brutalnym świecie.

Nic tylko krzyczeć. Jutro chcę krzyczeć ze szczęścia!
poniedziałek, 12 kwietnia 2010
Serce pojemne jak przedwojenna wanna
Tak bardzo chciałam, żeby w końcu coś nowego się zaczęło i nie myśleć o tych starych układach, relacjach i skomplikowanych uczuciach. Doczekałam się? Wychodzi na to, że coś się zaczyna - z cięzkiej relacji w ciekawy flirt. Zaczyna mi się to podobać, czuje, że to nowy start. Nigdy nie brakowało mi pewności siebie w kontaktach z ludźmi lecz przy dziewczynach na których mi zależało gdzieś to się zatracało, jednak teraz wierzę, że mogę poderwac dziewczynę i nie muszę się wstydzić i obawiać. Warto czasem pokonać nieśmiałość, skoczyć na głęboką wodę, nie bać się powiedzieć czegoś innego, z pazurem i odważnego. Z gierek, żartów, ironizowania jak się okazuje może powstac coś innego. Trzeba się tylko odważyć przełamać bariere. A nawet jeśli zostanie się na tym etapie... To seks z odrobinką złości może być na prawdę cudowny, pełen pasji i emocji ;) Czyż nie?
A to, że z Nią nie rozmawiam za bardzo przestaje mi już tak ogromnie łamać serce. Jednak wspólnie ustaliłyśmy, że nie damy ponownie naszym relacją całkowicie się urwać. Jednak za chwile mam koniec szkoły...Co będzie, gdy tam się przesaniemy widywac? Oby nie było tak jak dawniej. Mimo wszystko: kocham Cię.
A to, że z Nią nie rozmawiam za bardzo przestaje mi już tak ogromnie łamać serce. Jednak wspólnie ustaliłyśmy, że nie damy ponownie naszym relacją całkowicie się urwać. Jednak za chwile mam koniec szkoły...Co będzie, gdy tam się przesaniemy widywac? Oby nie było tak jak dawniej. Mimo wszystko: kocham Cię.
niedziela, 4 kwietnia 2010
Sprawdzian wytrzymałości duszy na ból
Nie wiem czy to ja sama sprawiam sobie taki sprawdzian, ale męczę się.
Ludzie to ciężki narkotyk, uzależniamy się od nich, a detoksem jest tęsknota. A ja uparcie po raz kolejny nie będę za Nią biegała i prosiła o uwagę. Nie, nie tym razem. Wolę się męczyć i stracić te szczątki po związku zwane przyjaźnią niż udawać, że wszystko jest ok i ciągnąć to na siłę. Bo skoro ona mnie mnie gdzieś, to chyba oznacza, że coś tu jest nie tak.
Pisałam wcześniej, że aktualnie są trzy dziewczyny w moim życiu, i ta "druga" już odpada, nic z tego. A jednak... Zerwała wczoraj ze swoją dziewczyną i co? I na dziś jesteśmy umówione. Ciekawe jaką formę to przybierze: przyjaciółeczki, pocieszamy się wzajemnie czy może, w końcu, po raz drugi cokolwiek ruszy i coś z tego będzie.
Zadziwia mnie moja zmienność stosunku do ludzi. Raz kocham, tęsknię, a innym razem, gdy się zezłoszczę przeklinam w myślach i nie cierpię. Ciekawie musi to wyglądać: Jednego dnia mówię, że jej nie cierpię, bo jest zimną suką i mnie wystawiła, a tydzień później już wspólnie się śmiejemy i randkujemy. Czy to fałsz? Hmm...Wydaje mi się, że nie. To po prostu emocje, one zawsze towarzyszą tym wyższym uczuciom jak miłość czy przyjaźń.
To cóż...Dziś realizuje marzenie o... miłość czy przyjaźni? Może uda się połączyć oba.
Ludzie to ciężki narkotyk, uzależniamy się od nich, a detoksem jest tęsknota. A ja uparcie po raz kolejny nie będę za Nią biegała i prosiła o uwagę. Nie, nie tym razem. Wolę się męczyć i stracić te szczątki po związku zwane przyjaźnią niż udawać, że wszystko jest ok i ciągnąć to na siłę. Bo skoro ona mnie mnie gdzieś, to chyba oznacza, że coś tu jest nie tak.
Pisałam wcześniej, że aktualnie są trzy dziewczyny w moim życiu, i ta "druga" już odpada, nic z tego. A jednak... Zerwała wczoraj ze swoją dziewczyną i co? I na dziś jesteśmy umówione. Ciekawe jaką formę to przybierze: przyjaciółeczki, pocieszamy się wzajemnie czy może, w końcu, po raz drugi cokolwiek ruszy i coś z tego będzie.
Zadziwia mnie moja zmienność stosunku do ludzi. Raz kocham, tęsknię, a innym razem, gdy się zezłoszczę przeklinam w myślach i nie cierpię. Ciekawie musi to wyglądać: Jednego dnia mówię, że jej nie cierpię, bo jest zimną suką i mnie wystawiła, a tydzień później już wspólnie się śmiejemy i randkujemy. Czy to fałsz? Hmm...Wydaje mi się, że nie. To po prostu emocje, one zawsze towarzyszą tym wyższym uczuciom jak miłość czy przyjaźń.
To cóż...Dziś realizuje marzenie o... miłość czy przyjaźni? Może uda się połączyć oba.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
