piątek, 26 lutego 2010
Rend-moi mon coeur
Wszystkie je oddajcie ... Nie ma to jak mieć coś w rodzaju roztrojenia uczuciowego, a mianowicie chodzi o ulokowanie jaki uczuć w kilku osobach. Na dodatek zupełnie nie odpowiednich. Oczywiście mam na myśli zwyczajne zauroczenia, a w pewnym przypadku może jakiś sentyment, a nie miłość. Chociaż ... tak, kocham jedną z nich. Moją aktualną przyjaciółkę i byłą dziewczynę zarazem, ale czy to miłość? Nie, chyba nie. Mam taką nadzieję! Nadzieję na to, że nauczyłam się ją kochać inaczej. Nie jestem do końca przekonana o tym, ale staram się. Zresztą, nie ma innej opcji, ponieważ ja i ona jako my – to zawsze prowadzi to katastrofy. Całą resztę póki co pominę w opowieści. Chwilowo mam inny hmm... problem? Nie, to chyba złe słowo. Raczej sytuację w której dziwnie się czuje. Idę dziś na spotkanie z pewną dziewczyną, wszystko fajnie, ale jest młodsza, tylko rok młodsza od mojej byłej, ale to jednak jest spory przeskok: klasa trzecia gimnazjum i trzecia liceum. Oczywiście to tylko spotkanie, więc wszystko w porządku, czemu by się nie przejść, to nie deklaracja miłości.
Wiem, wszystko dziś plącze, ale za dużo myśli mam ostatnio. Wszystko przez te dziewczyny! Jeśli kiedykolwiek jakaś wasza koleżanka powie, albo wy tak pomyślicie "Ojej faceci są okropni, zostanę lesbijką!" to nie wprowadzajcie tego życzenia w życie, bo to dużo trudniejsza sprawa! Faceci przynajmniej są prości do "odczytania" i nie mają humorków - Kobiety tak.
wtorek, 23 lutego 2010
Jestem złą uczennicą
Wiem jednak, że to za mało, historia rozszerzona - to wymaga ogarnięcia sporej porcji materiału. Miałam się uczyć w ferie, przed zaczęłam regularną naukę, a ja co? Cały tydzień bawiłam się przy piwie ze znajomymi.
Po feriach będę żałowała, że się nie uczyłam, wiem to. Pomyśle, że znowu świadomie popełniłam ten sam błąd, marnowałam czas, zamiast poświęcać się nauce... Ciągle to pieprzone "Od jutra zacznę". Tak samo jak "od jutra będę mniej jadła". Po co ludzie sobie to wszystko mówią skoro później i tak obżerają się przed telewizorem, trwoniąc swój czas? Chyba taka już natura lenia.
Liczę na to, że mimo wszystko uda mi się jak zawsze, że znowu przy minimalnym naukowym wysiłku osiągnę to co chce, dostane się na dobre studia, tak samo jak dostałam się do dobrego liceum. Nie ma innej opcji, bo przecież ja się zacznę uczyć... Od jutra.
A tak na serio to już dziś czytam dalej. Co prawda to nie ta forma nauki którą planowałam objąć... Ale ta właściwa - przyjdzie na nią czas ... Od jutra ... ?
poniedziałek, 22 lutego 2010
Nigdy nie nadaje tytułu
Nie wiem po co zakładam bloga. Czy to potrzeba uzewnętrzniania swoich myśli? Może chęć otwarcia się, opisania tylu skomplikowanych myśli i uczuć, chociaż zapewne nikt tego nie będzie czytał. Mam już jedno miejsce, czyta je dużo znajomych osób i też pełno wścibskich ludzi, którzy później chcą powiedzieć, że wiedzą co się w moim życiu dzieje. Jednak to wszystko jest bardzo ogólne, a większość pewnie ogląda jedynie zamieszczone zdjęcie. Tutaj będzie mniej obrazu, mniej opisów imprez i dobrej zabawy, a więcej uczuć i myśli ... Ależ to nudne, prawda? Tak samo jak mój nick, przed chwilą miałam poważny problem z jego wymyśleniem. Zastanawiałam się czy jak każda nastolatka (muszę się tym cieszyć, bo w tym roku "stuknie" mi ostatnie naście) silić się na super oryginalność i nazwać się np. TrampekBezSznurowadel , Sex-w-windzie, a może osiągnąć szczyt ekstrawagancji panienek o pseudonimie bojowym "lans z H&M" i wpisać sobie jako nick KurwaNaTelefon? To przecież takie z charakterem. Jedynak nie, nuda,nuda,nuda. Jestem kwiatem, przybieram nazwę pięknej rośliny, nie będę oryginalniejsza niż oryginalniejsi, ściągam nerdy i porzucam silenie się na bycie oryginalnym.
Po ostatnich wiadomościach czytanych w internecie dochodze do wniosku: może taki blog to świetny sposób na wypłynięcie w szeroki świat. Tyle ostatnio słyszymy o blogach nimfomanek, opisujących szczegółowo swoje życie intymne. Frapujący temat. Zastanowię się nad tym.
