wtorek, 18 maja 2010

Dobrze :)

Wszystko się układa. Matury dobiegają końca. A my mamy zaplanowany wspólny weekend :)
Nie ma to jak wyjazd i zabawa z okazji zakończenia liceum i matur. Mam tylko nadzieje, że pogoda się poprawi! Chociaż odrobinę. Chociaż siedzenie razem, w zaciszu, zdala od wszystkich problemów... Tak, na zewnątrz może lać, obojętne mi to, chce być z Toba odcięta od świata :)

czwartek, 13 maja 2010

Tak bardzo chciałam być potrzebna Ci

Lubię klub w którym byłam w piątek. Ostatnio dlatego, że jesteś tam Ty, tajemnicza dziewczyno. Na parkciecie przeżyłam coś banalnego lecz dzięki temu przeszedł mnie dreszcz podniecenia po plecach. Żadnego kręcenia tyłkami przed sobą tylko to delikatne otarcie się o siebie, muśniecia rąk, stykanie ramionami. Akcja jak w filmie C.R.A.Z.Y. tyle, że ta zabawa trwa, nie kończy się po jednym zetknięciu tyłka w łóżku ;) Ten szczery i uroczy uśmiech i to, że jesteś zaraz obok, gdy pojawiam się na parkiecie. Słodko.
Banał ale mimo wszystko lubię te gierki z nią. Mam nadzieje, że jutro też tam pójdę i spotkam ją. Nie mam żadnych planów oczywiście, po prostu przyjemnie się obok siebie tańczy, lubię jej uśmiech i te podchody - niby przypadkowe i delikatne dotknięcia. Aktualnie rozpoczynam nowy związek, więc o żadnym podrywaniu dziewczyn z klubu nie ma mowy :)

Z innej beczki: Nie przepadam za bardzo za Pezetem, ale jego nuta "Spadam" tak mi przypomniała o Niej -mojej byłej... Coś w tym jest, czasem mam wrażenie, że już nie przestane jej kochać. Jednak teraz to nie może być istotne, nie chcę żeby było bo jeśli zniszczy to co mam teraz to nie daruje sobie tego.


Jeśli mimo wątpliwości to nie będzie proste,
nie będzie intuicyjne, coś innego będzie dobre,
Jeśli będę musiał się odwrócić i
To co czuję, zniszczyć, nie móc o tym mówić,
Jeśli będę musiał poczuć tak, musisz zrozumieć, to
Będzie koniec nas,
Koniec.
Dziś, tak to czuję


Ale dobrze, że nie wiesz co u mnie, bo pękło by Ci serce!

piątek, 7 maja 2010

Matury vol. 2

Po angielskim mój humor poprawił się. Miałam tylko jeden błąd, pisanie myślę, że także mi dobrze poszło, więc licze na min. 90%. Trochę żałowałam, że nie poszłam na rozszerzenie, bo pewnie poradziłabym sobie... Ale przecież zawsze mogę je sobie za rok zdać :) Uspokoiłam się trochę. Złość na siebie nieco mi przeszła, chociaż nadal boli mnie to, że wszystko mi świetnie idzie po za tą znienawidzoną matematyką...
Zresztą to nie ważne. Dziś idę do klubu na imprezę, napiję się, potańczę i zapomnę. Chociaż pewnie na jednym lokalu się nie skończy. Kocham życie nocne miasta.

Kaya na każdą okazję.

środa, 5 maja 2010

Matury

Wczoraj polski - raczej dobrze, zarówno podstawa jak i rozszerzenie, chyba trafiłam w klucze i wyczerpałam temat - przynajmniej na podstawie.
Za to dzisiejsza matematyka doprowadza mnie do szału. Większość mówi, że była banalna, a ja jednak prawdopodobnie jej nie zalicze. Płakać mi się chce nad godzinami zmarnowanymi nad nauką matematyki. Mogłam je spokojnie poświęcić na historię z której pisze rozszerzenie czy zająć się nauką z wosu! Albo chociażby poczytać interesujące książki, napisać coś czy zrobić cokolwiek związanego z moimi zainteresowaniami i przyszłością.
Jestem też wściekła na moją szkołę, która ma niby świetny poziom, najlepszy w mieście, a jednak naszej matematyczki częściej nie było na lekcjach niż była - gdyby tak pododawać jej wszystkie 20sto minutowe spóźnienia.
Denerwuje mnie to wszystko.

Pomijając fatalność dzisiejszego dnia, to wspomnienia z zakończenia szkoły średniej będę miała conajmniej ciekawe, intensywne i ważne, bo sobotnia impreza stanowiła swego rodzaju przełom. TAK spotykam się z kimś. Nie, nie chodzimy ze sobą, nie jesteśmy parą, po prostu spotykamy się. Może to w końcu będzie to.