środa, 28 lipca 2010

Będziemy się poznawać ustami i palcami

Wczoraj spędziłam noc u mojej dziewczyny. Piłyśmy wino i rozmawiałyśmy do późna - słuchając muzyki i od czasu do czasu podśpiewując. Następnie po prostu siedziałysmy lub leżałyśmy w łóżku, głaskają się przy tym, 'miziając', łaskocząc i ... Na tym koniec. Żadnego seksu. Nuda? Nie, nie sądzę. Potrzebowałam takiej zwykłej czułości i bliskości nie w sensie erotycznym. Ten związek jest zupełnie inny od poprzednich, czuje się taką więź, współgranie dusz. Rano byłam niemożliwie szcześliwa. Po za tym kochana...Robisz świetne naleśniki!


A jutro wyruszamy na woodstock!

poniedziałek, 19 lipca 2010

She's lost control

  Znowu straciłaś kontrole nad życiem, emocjami i nade mną także - obawiam się, że to ma również wpływ na humorki. Widzisz, że nie masz już odskoczni w postaci swojej ex, nie będzie już jak dawniej. Zawsze byłaś rozchwiana emocjonalnie,o tak. Dlatego teraz nie wiem czy to kolejna scena pt. "zwróć na mnie uwagę" czy może jednak coś poważnego, ponieważ takie sytuacje miały już miejsce.
  Moja dziewczyna jest bardzo wyrozumiała, nie ma do mnie pretensji o to, że poświęcam byłej czas, staram się ją pocieszyć i wyciągnąć z kolejnego emocjonalnego dołka. Jednak ja nie mam zamiaru sięgać granic tej cierpliwości, pozwalać sobie na działania krzywdzące ją, o nie. Dlatego się gubię, nie powinnam zostawiać osób bliskich memu sercu samym sobie, jednak wiem co to zazdrość i jakie relacje między ludźmi mogą być kruche. Opowiedziałam mojej dziewczynie o tym wszystkim, wyprzedzając jakiekolwiek myśli zapewniła, że to tylko przyjaźń, że teraz tylko Ona ma znaczenie. Odgarnęła kosmyk moich włosów z twarzy i uśmiechnęła się uroczo. Jak ja kocham ten uśmiech! To jak mruży przy tym oczy, to jaki jest szczery i szeroki. Jak ja bym mogła Cię skrzywdzić, no jak? Nigdy, przysięgam nigdy - pomyślałam i złapałam ją za rękę. Powiedziała, że wie, rozumie i spokojnie, nie mam się czym martwić. "Lepiej, żeby ktoś teraz zareagował, niż jakby miało się stać coś złego, prawda?", prawda moja piękna, to prawda. Próbowałam się odciąć, chociaż na jakiś czas...Jednak być może teraz nie powinnam. Nie cierpię tego milczenia, dni lub tygodni nie odzywania się, a następnie nocnych telefonów z prośbą o pomoc i wysłuchiwania jakie życie jest złe. Szkoda tylko, że nie mam dość odwagi, aby powiedzieć Ci, że jego większość sama spieprzyłaś.


A ja?Chyba układam jakoś swoje życie. Dawniej rzucałam wszystko, tylko dlatego, że kochałam resztkami beznadziejnej miłości i desperacko chciałam być znowu z nią. Chciałam być kochana. Szkoda tylko, że przez tyle czasu oczekiwałam tego od niewłaściwej osoby.

czwartek, 15 lipca 2010

Na każde Twoje zawołanie

 Środek nocy, telefon, od niej - mojej starej miłości, tej która systematycznie wraca jak bumerang. Znikasz, pojawiasz się, bawimy się w przyjaźń, sypiamy ze sobą, odchodzimy i wracamy. Jest Ci źle, płaczesz. Dlaczego zawsze jesteś tak rozchwiana emocjonalnie? Dlaczego mimo wszystko ja biegne? Tak, martwiłam się, bałam o Ciebie - za dobrze Cię znam. Biegłam przez miasto, przecinając gęste powietrze, walcząc z jego duchotą, wymijając turystów, którzy chcieli poznać nocne życie miasta i podziwiać jego uroki. Przelotnie widziałam ich miny, zdziwione. W końcu pewnie byłam pierwszą osobą na ich wycieczce, która w podkoszulku i króciutkich spodenkach biegła przez Kazimierz. Jakoś przemierzyłam cały dystans, zadzwoniłam na komórkę - "otwórz". Cicho przemknęłyśmy przez korytarz, do niej. Proszę, wypłacz się, przytul, ja zapomnę o wszystkich złych chwilach i pomogę Ci.

 Gładziłam Twoje włosy, uspokoilaś się, leżałyśmy przytulone na łóżku i w końcu zasnęłaś. Ja nie mogłam, myślałam o naszych relacjach, czy to już zwyczajna przyjaźń czy może resztki miłości? Czy ta gra między nami nigdy się nie skonczy? Jednak ja wiem, że cokolwiek by się działo, nie ważne jak okrutnie mnie potraktujesz następnym razem to i tak, gdy będziesz tego potrzebowała - będę, po prostu będę przy Tobie.
Czasem mam wrażenie, że jesteś miłością mojego życia. Tą pierwszą prawdziwą, poważną i niezwykle trudną. Nikt nie powiedział, że to musi być łatwa relacja, by być nazwana tą życiową, prawda?
Owszem, uwielbiam moją dziewczynę, nie chce być z nikim innym, zakochuję się w niej z każdym dniem coraz bardziej...ale to chyba nic złego, że póki co nie uważam tego za życiową relację, to nic złego, że kocham w jakiś platoniczny sposób osobę, którą znam od lat, z którą tyle przeszłam...
Moje życie znowu przypomina mi film, serial...Tylko jaki to może być gatunek?

wtorek, 13 lipca 2010

remont na arteriach mego życia

Czuję się przytłoczona przez gorąco. Nic się nie chce, na nic się nie ma siły ani ochoty. Wczoraj jedynie wypiłam z moją dziewczyną mrożoną kawę w cieniu, posiedziałyśmy, pogadałyśmy i wróciłam do domu. Chodzić gdziekolwiek w ten upał - samobójstwo! Dzisiaj jednak zaryzykuje, bo nie cierpie takiej bezczynności. Czekam na weekend i być może jakieś kolejne ciekawe wydarzenia czy imprezy - chyba już nie potrafię bez tego żyć. Może to nie najodpowiedniejszy tryb życia, ale ja to uwielbiam i mam co wspominać :) Oby tak bylo jak najdłużej! Aktywnie. Kocham jak coś się dzieje, szaleństwo i zabawę.
Po za tym zaczynam szukać pokoju do wynajęcia albo najlepiej mieszkania i wykombinować coś ze znajomymi. To dopiero będzie piękne! :)

piątek, 9 lipca 2010

Praca, praca, praca

Kolejna istotną sprawą w życiu świeżo upieczonego absolwenta liceum jest kwestia znalezienia pracy. Jeśli Twoi chodzice nie mają masy pieniędzy i nie jest im obojętne to czy się obijasz przez całe wakacje czy nie - masz problem.
Jako osoba bez doświadczenia zadowowego, bądź z jakimś minimalnym np. za rozmoszenie ulotek jaką mam szansę na dobrą pracę? No właśnie... marną. Patrząc na te wszystkie opcje co nam pozostaje? Praca w Mcdonalds i posiadanie przez cały tydzien perfum chanel olej z frytek nr 5, roznoszenie ulotek za śmiesznie niskie pieniądze, stanie jak kołek w spódniczce mini z przyklejonym uśmiechem i tacką w ręce - ale to opcja dla tych z "miłą aparycją", zatem brzydale mają mniejsze pole do poszukiwania pracy. Można też dawać się wyzyskiwać w sieciach typu Żabka czy Biedronka. Jednam mi jeszcze nieco zależy na moim kręgosłupie i nerwach. Nawet jak się okazuje świetny z zewnątrz Empik może być istnym obozem pracy. Otoczenie świetnych książek i ładnych rzeczy nie zrekompensuje jednak zbyt małej wypłaty. Istnieje także opcja niani-gosposi dla młodych dziewcząt. Wystarczy umieć uciszyć dzieciaka, zmienić mu pieluchę i ugotować obiad dla rodzinki. Wszystko miło, jednak tutaj płaca jest jeszcze niższa, a kręgosłup może ucierpieć - dzieci bywają ciężkie.Chłopcy mają o tyle wygodnie, że wszędzie szukają pomocy na budowie. Jednak jeśli jesteś wrażliwym intelektualistą to możesz sobie nie poradzić.
 Nie wiem czy źle szukam, mam za duże wymagania, może za małe kwalifikacje... Jednak jest to kwestia tego, że w Polsce młody człowiek, zaraz po liceum czy student nie może liczyć na ciekawe zajęcie, zadowalający zarobek czy możliwość jakiegoś rozwoju w pracy - chyba, że naukę idealnego wysmażenia kotleta do hamburgera lub umiejętne ponowne zastosowanie starego oleju uznamy za rozwój.

środa, 7 lipca 2010

Piece of My heart

 Tyle krzyku było o mature i jej wyniki. Już po, wiemy co i jak i... No właśnie i co dalej? Nie jestem zadowolona, nie wiem jak moje życie teraz się ułoży. Wychodziłam z założenia, że zawsze udawało mi się osiągnąć cel, nawet przy małym wysiłku, myślałam, że i tym razem tak będzie. Okazało się, że udało się tylko z angielskim i ustnymi, bo mam ponad 90% i z ustnych po 100%. Reszte przemilcze. Nie ma tragedii, ale nie ma też szału. A powinien być bo zawsze szło mi wyśmienicie z polskiego, umiem dobrze pisać, a tu co? Niby wynik dobry, ale jednak nie tak jak oczekiwałam. Trochę zawiodłam siebie, przez swoje niedbalstwo. Mimo to cieszę się, że mojej kochanej się udało wszystko zrobić tak jak chciała.

 Czasem mam wrażenie, że mimo wszystko życie jest wyjątkowo piękne. Beztrosko pędzimy w słoneczny dzień przez ulicę, smiejemy się. Wyobrażam sobie wtedy, że nasze życie to film. Dokładnie wiem jakby te kadry wyglądały, jak słońce odbija się od auta, okularów i jak wszyscy widzowie zazdroszą nam tej beztroski.
Ostatnie imprezy utwierdziły mnie w tych odczuciach. Nie robimy nic po za bawieniem się. Niektórzy z nas pracują, ale wieczory i dni wolne wyglądają idealnie. Warto też wpomnieć o tych stanach błogości, spokojnych rozmowach o życiu i śmierci, leżeniu na łożku, paleniu shishy i śpiewaniu. Banał? Może, ale ile szcześcia daje.
Czy my idealnie spędzamy swoje najlepsze lata życia?
Mam wrażenie, że tak. Jestem spełniona, szczęśliwa i nie ukrywam, że ostatnie noce i orgazm mają w tym swój udział ;) Czuję, że mam wszystko. Czasem. Po za tymi chwilami ciszy i samotności.