Od ostatniej notki minęło trochę. Nie miałam,weny,ochoty, a później czasu. Przez ten okres przechodziłam chyba wszystkie możliwe stany emocjonalne. Początkowo miałam swoją małą depresję (bo depresją tego nie nazwę, nie rzucam takich słów na wiatr - to już poważna choroba). Nie rozmawiałam z Nią, mijałyśmy się, cisza. To pewnie też wpłynęło na to wszystko, ale to dobrze, to było potrzebne. Musiałam ochłonąć, odpocząć, uspokoić swoje emocje. Od tego piątku jest już dobrze. Dziękuję, dziękuję sama nie wiem komu za osoby takie jak moje CZOPY, co ja bym bez śmiesznych sytuacji z wami zrobiła :) Cały wieczór i noc totalnego chilloutu - to było to! Wstęp do wyśmienitego humoru.
Później w sobotę i niedziele się uczyłam, ale wyobraźcie sobie, że nawet to nie spieprzyło mi humoru! W poniedziałki teraz oddaje się mojej nowej pasji - aktorstwu. Uczęszczam do miejskiej grupy i nie skromnie powiem, że póki co świetnie mi idzie - co daje mi w dużej mierze tą radość. W końcu znalazłam jakąś pasję, coś dla czego chce mi się wstawać z łóżka i brnąć w to dalej.
Po za tym to świetna okazja do poznania nowych ludzi, kto wie, może jakaś nowa miłość się tam znajdzie ;) Szczerze? Przydałoby się - znowu bezsensownie tkwię w miejscu i Trzy na których w jakikolwiek sposób mi zależy...no cóż, im nie zależy na mnie ;)
środa, 17 marca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz