piątek, 26 lutego 2010

Rend-moi mon coeur

Rend-moi mon coeur!
Wszystkie je oddajcie ... Nie ma to jak mieć coś w rodzaju roztrojenia uczuciowego, a mianowicie chodzi o ulokowanie jaki uczuć w kilku osobach. Na dodatek zupełnie nie odpowiednich. Oczywiście mam na myśli zwyczajne zauroczenia, a w pewnym przypadku może jakiś sentyment, a nie miłość. Chociaż ... tak, kocham jedną z nich. Moją aktualną przyjaciółkę i byłą dziewczynę zarazem, ale czy to miłość? Nie, chyba nie. Mam taką nadzieję! Nadzieję na to, że nauczyłam się ją kochać inaczej. Nie jestem do końca przekonana o tym, ale staram się. Zresztą, nie ma innej opcji, ponieważ ja i ona jako my – to zawsze prowadzi to katastrofy. Całą resztę póki co pominę w opowieści. Chwilowo mam inny hmm... problem? Nie, to chyba złe słowo. Raczej sytuację w której dziwnie się czuje. Idę dziś na spotkanie z pewną dziewczyną, wszystko fajnie, ale jest młodsza, tylko rok młodsza od mojej byłej, ale to jednak jest spory przeskok: klasa trzecia gimnazjum i trzecia liceum. Oczywiście to tylko spotkanie, więc wszystko w porządku, czemu by się nie przejść, to nie deklaracja miłości.

Wiem, wszystko dziś plącze, ale za dużo myśli mam ostatnio. Wszystko przez te dziewczyny! Jeśli kiedykolwiek jakaś wasza koleżanka powie, albo wy tak pomyślicie "Ojej faceci są okropni, zostanę lesbijką!" to nie wprowadzajcie tego życzenia w życie, bo to dużo trudniejsza sprawa! Faceci przynajmniej są prości do "odczytania" i nie mają humorków - Kobiety tak.

0 komentarze:

Prześlij komentarz