poniedziałek, 22 lutego 2010

Nigdy nie nadaje tytułu

Nie wiem po co zakładam bloga. Czy to potrzeba uzewnętrzniania swoich myśli? Może chęć otwarcia się, opisania tylu skomplikowanych myśli i uczuć, chociaż zapewne nikt tego nie będzie czytał. Mam już jedno miejsce, czyta je dużo znajomych osób i też pełno wścibskich ludzi, którzy później chcą powiedzieć, że wiedzą co się w moim życiu dzieje. Jednak to wszystko jest bardzo ogólne, a większość pewnie ogląda jedynie zamieszczone zdjęcie. Tutaj będzie mniej obrazu, mniej opisów imprez i dobrej zabawy, a więcej uczuć i myśli ... Ależ to nudne, prawda? Tak samo jak mój nick, przed chwilą miałam poważny problem z jego wymyśleniem. Zastanawiałam się czy jak każda nastolatka (muszę się tym cieszyć, bo w tym roku "stuknie" mi ostatnie naście) silić się na super oryginalność i nazwać się np. TrampekBezSznurowadel , Sex-w-windzie, a może osiągnąć szczyt ekstrawagancji panienek o pseudonimie bojowym "lans z H&M" i wpisać sobie jako nick KurwaNaTelefon? To przecież takie z charakterem. Jedynak nie, nuda,nuda,nuda. Jestem kwiatem, przybieram nazwę pięknej rośliny, nie będę oryginalniejsza niż oryginalniejsi, ściągam nerdy i porzucam silenie się na bycie oryginalnym.

Po ostatnich wiadomościach czytanych w internecie dochodze do wniosku: może taki blog to świetny sposób na wypłynięcie w szeroki świat. Tyle ostatnio słyszymy o blogach nimfomanek, opisujących szczegółowo swoje życie intymne. Frapujący temat. Zastanowię się nad tym.

0 komentarze:

Prześlij komentarz